INFORMACJE

Minorowe nastroje

Dzisiaj powinniśmy mówić o ekonomii. Idzie wielka bieda na wieś. Kto uważa, mówi inaczej nie ma kontaktu ze wsią – ta wypowiedź prezesa KPIR Ryszarda Kierzka najtrafniej oddaje ton naszego ostatniego spotkania.

Minorowe nastroje towarzyszyły rolnikom podczas listopadowego spotkania delegatów Izby Rolniczej. To za sprawą nie tylko suszy i strat spowodowanych przez nią. Niepokojem napawają ceny wieprzowiny. Czy tez ogólne zawirowania na rynkach rolnych.
- Martwimy się o ASF i słusznie – mówił Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący bydgoskiej rady powiatowej KPIR. - Ale nie mówimy o rynku. O rynku, o działach produkcji rolnej, które upadają. np. wieprzowina. W naszej gminie (Koronowo – dop. red.) Jeszce rok temu było 68 tys. szt. trzody. Teraz jest tylko 40 tys. Czym to skutkuje? Upadkiem produkcji. Zaraz za tym pojawi się nadmiar zboża. Ceny spadną. Skoro mowa o zbożu. Ciągle nie ma w porcie miejsca, gdzie te zboże można przebadać. W prywatnym laboratorium, w przypadku odwołania od decyzji kontrahenta kwestionującej jakość zboża badanie te kosztuje 2,5 tys. złotych. Kwestia badań poubojowych nadal nierozwiązana – wymieniał.
Pojawiła się kwestia zapowiedzi związanych z powstaniem narodowego holdingu spożywczego. - Gdzie jest? Gdzie wielka ubojnia regulująca ceny skupu? Mówiliśmy przecież, że nie ma podstaw prawnych i ekonomicznych by takie coś powstało – kontynuował przewodniczący Mojzesowicz. - Czy też inna sprawa. Tyle się mówi o repolonizacji. Jako grupa producencka podpisaliśmy współprace z AgroChemem. Sto procent polskiego kapitału. W dwa lata siedmiu prezesów. Tak się nie da. A przecież jako rolnicy chcemy , pracować i żyć z pracy na roli – podkreślił.
Jak podkreślono w trakcie dyskusji następując swoistego rodzaju kumulacja obowiązków rolnika wobec aparatu prawa. To prowadzenie różnego rodzaju rejestrów. Zwiększenie obciążeń biurokratycznych. - A coraz mniej pilnujemy gospodarstw – zaznaczył Wojciech Pietrzak.
Jednym z wielu przeszkód jest przykład dyrektywy OSN i związanych z nią przepisów prawnych. Te ostatnie wprowadziły skrócenie terminów wywozów nawozów naturalnych. O cały miesiąc. Choć można było to skrócić tylko o 5 dni. Jak zauważył prezes Kierzek skrócenie terminów nie było wymysłem unijnym. Tylko polskim. Wytworem pracy urzędników ministerstwa rolnictwa.
Nie lepiej jest z melioracją. Powstanie spółki Wody Polskie nie ułatwiło życia gminnym spółkom wodnym. Te, nie dość że nie narzędzi by ściągać składki członkowskie, to jeszcze zmiana prowadzenia przetargów przez powstałą spółkę praktycznie uniemożliwia prowadzenie działań melioracyjnych na ciekach wodnych. Bowiem zdaniem Filipa Pasturczaka z WZSW firmy wygrywające przetargi swoich zadań nie wykonują należycie, a i tak otrzymują za to zapłatę. - Pomijając fakt, ze pieniądze na te działania są i tak za małe – podkreślił.