INFORMACJEWYDARZENIA

Wszystko już powiedziano

Wyjątkowo krotka była dyskusja o suszy i jej skutkach podczas ostatniego spotkania delegatów KPIR, które odbyło się w Przysieku 8 listopada.


Chyba najlepiej atmosferę całości suszowych dysput oddala wypowiedź Juliusza Młodeckiego, radnego z powiatu nakielskiego. – W Nakle podczas posiedzenia rady powiatowej gdzie było 10 osób 1,5 godziny omawialiśmy historie wiązane z szacowaniem szkód w gminach. Na dzisiejszym spotkaniu zajęłoby to nam czas do wieczora. Wszyscy wiemy jak jest i mam nadzieję, że tak jak było w tym roku było to ostatni raz. Należy dążyć do tego by istniało jedno ubezpieczenie obejmujące szkody, Bo suszę wykorzystuje się politycznie lub populistycznie – mówił kol. Juliusz Młodecki podczas dyskusji o suszy i jej skutkach. Doceniając też, że część odszkodowań już trafiła do rolników.
Delegat ten zwrócił też uwagę na problem wyjątkowo bulwersujący rolników. Już w trakcie prac komisji szacujących szkody do gmin drogą elektroniczną dotarło pismo z Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. W jego treści znalazła się informacja, iż członkowie komisji mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej w przypadku np. prób zawyżania wysokości strat. – Jeżeli straszy się nas prokuratorem to, w którą stronę to idzie? – pytał Młodecki.
Mieliśmy w naszej gminie (Koronowo – dop. red.) 700 wniosków i ponad 3000 pól do objechania – powiedział Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący bydgoskiej rady KPIR. – Komisja nie miała żadnych możliwości odwiedzić wszystkich pól w tak krótkim czasie, I straszenie prokuratorem jest nie do przyjęcia. To dawno minęło i tego robić nie wolno. Powinien pan przeprosić – dodał.
Adresatem tych pretensji był Tomasz Bagniewski, przedstawiciel Wojewody Kujawsko-Pomorskiego.
Co lego jest w tym, że ostrzega się osoby przed popełnieniem błędów, które mogą skutkować prokuratorem? – spytał Bagniewski. – W tym czasie kukurydza i ziemniaki nie podlegaly ocenie komisji, bowiem nie było odpowiedniego komunikatu IUNG. A upowszechniono informację, że można w protokołach uwzględniać już te uprawy. Skutek był taki, że nasza komisja weryfikacyjna (w KPUW w Bydgoszczy – dop. red.) odrzuciła kilkanaście protokołów. I to był zmarnowany czas pracy: nasz i komisji gminnych – argumentował.
Poruszono też inne sprawy.
Wojciech Pietrzak, radny z powiatu golubsko-dobrzyńskiego wykorzystując obecność Jolanty Sobeckiej zARiMR w Toruniu zasugerował, by w przypadku gdy zgłoszony areał objęty suszą jest mniejszy w porównaniu do obszaru ujętego w Agencji w przypadku płatności bezpośrednich nie wzywać rolników do biur powiatowych ARiMR celem poprawienia wniosków.
Jak wyjaśniła Sobecka. – Nie wszyscy rolnicy są świadomi, że wnioski suszowe są inne niż obszarowe, dlatego musimy wzywać rolników. Agencja nie może sama przygotować materiału, który podlega ocenie.
Radny Jacek Nowak zwrócił uwagę, że nie wszystkie biura powiatowe Agencji należycie powiadamiają rolników o błędach we wnioskach.
Radny z powiatu rypińskiego Mirosław Ozimkowski podniósł dwie kwestie. Ta pierwsza dotyczyła tego, iż komisje pracują tylko w godzinach pracy urzędników. I komisje dłużej pracować, niż do czasu zamknięcia urzędów nie pracują. Zaś druga dotyczyła kwestii wynagrodzeń za pracę w komisjach dla członków Izby, które miałby wypłacać organ Państwa, czyli wojewoda. – To nie tylko bieganie po polach. To dojeżdżanie do gmin celem podpisani protokołów. To dojazdy na odwołania. Jest tego dużo, bardzo dużo – argumentował.
Wielokrotnie już poruszaliśmy ten temat. Susza. Nie dość, że spowodowała straty na wsi – powiedział Tadeusz Ziółkowski, wiceprezes KPIR. – To jeszcze, za sprawą działań ministerstwa (rolnictwa – dop. red.) wieś tą podzieliła. Przykro było sluchac niektórych zarzutów, nawet ze strony ministra, że coś było przetrzymywane – dodał kończąc dyskusję.