INFORMACJEPRAWO

Azotanowy program działań – co dalej?

Rząd pracuje nad programem ograniczania odpływu azotu ze źródeł rolniczych, który obejmie wszystkich rolników. Komitet ds. europejskich uznał projekt programu za wadliwy, jednak zlecił jego dalsze procedowanie.

                                                    

Ustawa obowiązuje już od 1 stycznia br., jednak wspomnianego programu nadal nie ma. Jego projekt opracowano jeszcze w ministerstwie środowiska. Jednak po ostatniej rekonstrukcji rządu, prace nad nim przeniesiono do ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, które teraz przejęło od ministra Henryka Kowalczyka nadzór na wszystkimi sprawami związanymi z wodą. Do dzisiaj program nie został  jednak uchwalony przez Radę Ministrów. Co więcej – rządowy Komitet ds. Europejskich, który ostatni zajmował się programem, podniósł szereg wątpliwości co do tego, czy faktycznie spełnia on wymagania Komisji Europejskiej i dyrektywy azotanowej, które miały być już dawno wdrożone.

Na podstawie uwag wniesionych przez resort spraw zagranicznych powstają istotne wątpliwości co do tego, czy w zakresie:

  • okresów przejściowych na dostosowanie urządzeń do przechowywania nawozów naturalnych,
  • warunków nawożenia stawów,
  • składowania obornika na gruncie,
  • stopniowania obowiązków rolników w zależności od skali prowadzonej hodowli lub wielkości gospodarstwa,
  • ograniczenia rozumienia pojęć niezdefiniowanych w dyrektywie azotanowej i prawie wodnym,

przedstawiony program wypełnia obowiązki nałożone na nasz kraj przez dyrektywę azotanową i wyrok  ETS sprzed pięciu lat. Zagadnienia te są kluczowe dla ostatecznego kształtu programu działań na obszarach szczególnie narażonych.

Jednak mimo obaw, że program jest wadliwy, Komitet zalecił w ekspresowym tempie jego dalsze procedowanie wskazując, że Komisja Europejska może w każdej chwili wnieść na Polskę kolejną skargę. Dlatego resort gospodarki morskiej ma pilnie procedować program i konsultować go z Komisją Europejską.

W całej tej sprawie chyba zapomniano, że wprowadzenie programu będzie dotyczyć przede wszystkim rolników, a konsultacje z organizacjami rolniczymi nie dość, że przeprowadzono w pośpiechu, to jeszcze większość wniesionych uwag została odrzucona. Teraz może się okazać, że wiosną rząd zafunduje nam niemiłą niespodziankę w postaci programu, który spełni oczekiwania KE, a niekoniecznie będzie dbał o interesy rolników. W dodatku większość wymagań wejdzie w życie od razu (np. plany nawożenia, czy dokumentowanie zabiegów), a za nieprzestrzeganie tych wymagań grożą kary finansowe.